O nas
Jeż & Wizzy
Wpadłyśmy na siebie na ulicy w 2019 roku – dosłownie wpadłyśmy – Jeżyna złapała Wizzy za rękę i tak zaczęła się nasza przygoda. Właśnie piszemy aktualizację i jest 2024 rok, przygoda trwa 5 lat i nie wygląda na to, że się szybko skończy.
Zaledwie kilka miesięcy po pierwszym spotkaniu, przeprowadziłyśmy się do Niemiec i zaczęłyśmy zbierać na pierwszego dalekiego trippa, cel: Filipiny. Przy okazji zobaczyłyśmy wtedy kilka innych azjatyckich krajów. Ah! Piękny początek cudownej znajomości, wypełnionej zaufaniem i miłością.
Nie wiedziałyśmy wtedy, że będzie to wierzchołek góry lodowej, a my 5 lat później będziemy patrzeć przez okno na wspomnianą górę lodową – na Islandii. Spędzamy tu już drugi sezon i jednocześnie jest to drugi rok, odkąd towarzyszy nam nowa kompanka podróży – fotografia.
Pasja, zajawka, zabawa, ciekawość i ciągły rozwój. Ciśniemy po więcej!
Rutyna? Nope!
Niemcy, Podhale, Holandia, Francja, Islandia. W tych miejscach mieszkałyśmy dłużej. Od domku holenderskiego przez houseboat, po drewniany domek w Alpach, aż do islandzkiego domu pośrodku niczego. Lubimy mieszkać w ciekawych, alternatywnych miejscach i poznawać kulturę i ludzi „od środka”. Mieszkać z lokalsami i, szanując ich zwyczaje, próbować ich stylu życia.
Ważne w tym co robimy, jest uważność oraz umiejętność tzw. czytania ludzi. Nie każdemu na naszej drodze ufamy, choć czasem próbują nas zwodzić. Zawsze po pierwszej rozmowie o pracę, czy castingu na mieszkanie, siadamy razem i dogłębnie rozmawiamy o tym, jakie są nasze przemyślenia. Nigdy nie decydujemy szybko i pochopnie, sprawdzamy ludzi, z którymi mamy do czynienia i przede wszystkim – słuchamy intuicji. Ta nas jeszcze nie zawiodła.
Jeżobus?
Wspominałyśmy już, że przez 3 lata naszym domem był bus Citroen Jumper z 2004 roku? Budowałyśmy go w Holandii, a potem wszystko co miałyśmy spakowałyśmy do środka i przyjechałyśmy do Polski. Tutaj należy wspomnieć, że żadnego doświadczenia w budowlance nie miałyśmy, a wszystkiego czego się dowiedziałyśmy było na YouTube. Wychodzimy z założenia, że jeśli ktoś inny to już zrobił to my też możemy i nie ma granic rzeczy niemożliwych. WSZYSTKIEGO da się nauczyć. Bez względu na wiek, jeśli tylko zdrowie nam pozwala.
Co było w środku? Salon, sypialnia, garaż, garderoba, kuchnia, przedsionek. A to wszystko na 6 metrach kwadratowych. Czasem wkładałyśmy tam 4 rowery i kilka kuchenek gazowych. Woziłyśmy w nim zdecydowanie za dużo rzeczy, które oczywiście były zawsze bardzo potrzebne.
Przygoda z naszym pierwszym, ukochanym domem na kółkach zakończyła się w 2024 roku i dalej pojedzie z cyrkowcami w świat. Super! Niech służy kolejnym dobrym duszom.
My następnym razem wybierzemy coś mniejszego. Ale na razie to tylko plany.
Tripp foto
Wspominałyśmy już wyżej o naszej najnowszej zajawce, czyli fotografii. Głównym operatorem sprzętu w tym przypadku jest Jeż. Potrafi ona uchwycić moment tak, jak światowej sławy artyści, a jej muzą jest Wizzy. Która musiała mimowolnie polubić modeling, a plotki są takie, że całkiem nieźle jej to wychodzi.
Tworzymy zgrany duet i bawimy się tym co robimy. W podróży znaleźć ciekawe kadry jest łatwo, wystarczy wyjść nad ocean, a kreatywność uruchamia się automatycznie. Mamy swoich mentorów, którzy cierpliwie podpowiadają, jak używać sprzętu oraz jakie nowe gadżety można kupić. Jesteśmy wdzięczne za takich ludzi wokół.
Obecnie używamy Canona m50 i wspaniale nam się sprawdza, bo jest lekki, więc zabieramy go na każdego trippa.
Trippujemy
Po prostu. Palcem po mapie. Samolotem na inny kontynent. Pociągiem z Wrocławia do Bielska. Rowerem dookoła Bałtyku. Pożyczonym autem od mamy Wizzy, czy taty Jeża. Spacerem do sklepu na Islandii. Duchowo przy muzyce relaksacyjnej. Flixbusem przez Stany. Szkolnym autobusem przez Nikaraguę. Taksówką w Kostaryce i autostopem przez kraje Azji.
Zawsze razem, zawsze z uśmiechem, zawsze z motywacją do działania.
Rób rzeczy. Sięgaj po to co chcesz. I pamiętaj.
Strach jest tylko w głowie.